menu

czwartek, 9 czerwca 2011

Wiedźmin - GRAM!

Przy okazji premiery drugiej części gry Wiedźmin 2: Zabójcy Królów okazało się, że ani razu nie wspomniałem na tym blogu o tym, że jestem ogromnym fanem tej gry (o czym pisałem w Nowinach Wróciłem do Wiedźmina. Ta gra nadal zachwyca).
Wiedźmin urzekł mnie i pochłonął na wiele nocy.. po mistrzowsku oddany klimat prozy Sapkowskiego. Nie udało się to filmowcom, a udało się ekipie CD Projekt, w której działa spora ekipa z Rzeszowa i Podkarpacia.
Druga część przygód Białego Wilka, też zachwyca - przede wszystkim udoskonalono to, co podobało się graczom w jedynce. Ot, dialogi są jeszcze bardziej zabawne, jest więcej soczystego języka, że zacytuje kultowe już zdanie:  
  "Myślałem, że mam bazyliszka w piwnicy, 
a to moja stara węgiel ładowała!"
Mamy też bardziej rozbudowaną fabułę i trzeba podejmować więcej decyzji. Gdzieś przeczytałem, że grając od początku do końca mamy szansę na wykonanie ok. 75 % scenariusza gry.. Parę dni temu napisałem w Nowinach  Wiedźmin 2 to zabójca czasu i bynajmniej nie jest to stracony czas!
Kilka koleżanek z pracy przeklinało dzień premiery, bo ich partnerzy nie widzieli świata poza tą grą. Na szczęście moja N. też jest fanką Wiedźmina i ze zrozumieniem podeszła do tematu. Ale, żeby nie było: nie samym Wiedźminem człowiek żyje... Niebawem kolejna historia. Z podróży.

niedziela, 15 maja 2011

Geburtsort: Lauban

Zaczynam mały cykl sentymentalny. Na początek - Początek, czyli kilka zdjęć miasta, w którym się urodziłem.
Co ciekawe, w niektórych dokumentach mam wpisane Lubań Śląski, w innych tylko Lubań, a ukryta opcja niemiecka używa nazwy - Lauban.
 ... choć spacerując po Rynku miałem wrażenie że ta opcja niemiecka wcale nie jest taka ukryta ;)
... ale nie tylko niemiecka opcja jest tu widoczna. W historię Lubania wplecione są losy niemieckie (pruskie i saksońskie), czeskie i polskie. I nie trzeba być znawcą, by poczuć to nawet podczas krótkiego spaceru. Warto pamiętać, że dotyczy to bardzo wielu polskich miast i miasteczek.
I znów zegar :) ten w przeciwieństwie do wrocławskiego - w trakcie renowacji. A z Rynku widać wieżę neogotyckiego kościoła Świętej Trójcy.
Przez Lubań prowadzi Via Regia - dawny szlak handlowy (ale i kulturowy) z Hiszpanii do Rosji. Od paru lat trwają prace mające na celu przywrócenie temu szlakowi symbolicznego wymiaru jedności europejskiej. Via Regia jest też częścią pątniczej Drogi Św. Jakuba.
...

sobota, 2 kwietnia 2011

Wrocław.ing

Było kilkanaście minut przed piętnastą kiedy weszliśmy na wrocławski Rynek. Niestety chwilę po tym zaczęło padać. Postanowiliśmy schronić się w Kościele Polskokatolickim, tam odkryliśmy, że można wejść na Mostek Czarownic (znany też jako Mostek Pokutnic). Mostek znajduje się na wysokości 45 m i łączy dwie wieże. Stamtąd roztacza się piękny widok na Wrocław.
Nad krajobrazem góruje Bazylika pw. św. Elżbiety Węgierskiej. A widoczny niewielki budynek, z trójkątnym dachem skrywał największą niespodziankę. Jest to kamieniczka "Jaś", mieszka w niej urodzony w 1942 roku, Get Stankiewicz -wrocławski artysta, który jak duży procent mieszkańców miasta pochodzi z Kresów. Co ciekawe elewacja kamienicy służy mu do prezentowania swoich dzieł. Płaskorzeźba "Do It Yourself - Zrób to sam" wywarła na nas ogromne wrażenie i od razu mieliśmy skojarzenia z praskim artystą Davidem Černým.
Nieopodal kamieniczki "Jaś" przesiadywał krasnal. Spokojny.
Nie wszystkie krasnale są grzeczne, ten z ulicy Więziennej najwyraźniej coś przeskrobał. Może nie zapłacił za czekoladę... ;)
Pomnikową wizytę we Wrocławiu niech zamknie (i otworzy) "Przejście" autorstwa Jerzego Kaliny.
c.d.n.

A dla miłośników Wrocławia, polecam bloga Miasto Wrocław
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Szukaj na tym blogu

Najczęściej czytane w tym tygodniu