menu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PODRÓŻE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PODRÓŻE. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 października 2013

Gdańskie wakacje [jak statki na niebie]

Powoli nadrabiam zaległości z ostatnich tygodni, co mam nadzieję będzie też miało przełożenie na częstotliwość wpisów na tym blogu. Dziś kolejne zdjęcia z Gdańska.


Zgodnie z tytułem wpisu, motywem przewodnim będą dziś statki, kutry i okręty. A jako szczury lądowe z Rzeszowa (cały czas żądającego [łatwiejszego.... choćby samolotem] dostępu do morza) pływaliśmy statkami na potęgę. A będąc bardziej precyzyjnymi - tramwajami wodnymi, bo Gdańsk nie dość, że ma tramwaje wodne, to jeszcze ma "niepodziemne" metro, autobusy no i tramwaje (jakby to powiedzieć...) torowe, a do tego niestrasznie drogie taksówki (można? można!).


Powyżej OPAL, katamaran kursujący z Gdańska na Hel (i z powrotem). Gorąco polecamy wszystkim taki rejs (tylko, gdzie to jest, no gdzie to jest).


A skoro statki, kutry i okręty, a na dodatek Gdańsk - to nie może zabraknąć stoczni i portu.



I na koniec zdjęcie, zrobione ostatniego dnia naszego pobytu w Gdańsku. Nie oznacza to wcale końca gdańskich wspomnień. Te z pewnością jeszcze nastąpią.

sobota, 14 września 2013

Gdańskie wakacje 2013 [bursztyn]


Tegoroczne wakacje spędziliśmy w Trójmieście. Przede wszystkim w Gdańsku, ale podążaliśmy za grającą nam w uszach melodią: "tu wszystko się kończy i zaczyna: Gdańsk, Sopot, Gdynia." 


Gdańsk jest jednym z moich ulubionych miast. Ostatni raz byłem tu 15 lat temu, a tegoroczna wizyta tylko tę miłość podgrzała. Dzisiejszy wpis dedykowany będzie bursztynom. Oto kilka okazów, jakie można zobaczyć w gdańskim Muzeum Bursztynu.






I na koniec "bursztynowego szlaku" - gitara elektryczna. Fender Stratocaster z mostkiem Schallera. Wykonana w 2000 roku, z bursztynu naturalnego i drewna klonowego. Twórcą tej wyjątkowej gitary jest Walenty Rybak. Zagrali na niej Wojciech Mazolewski i Tymon Tymański.  


To nie koniec gdańskich opowieści. Kolejne, już niebawem!

C.D.N.


niedziela, 21 lipca 2013

Przemyśl Dżernej 2013

W sobotę nasz podróżniczy team wybrał się do Przemyśla. O 9:30 wyjechaliśmy pociągiem z Rzeszowa. Na miejscu, czekała nas piękna pogoda i miasto ze swoimi atrakcjami.

 Panorama Przemyśla - z wieży zegarowej, w której znajduje się Muzeum Dzwonów i Fajek.
Na skrzyniach z amunicją siedzi Dzielny Wojak Szwejk. Nos ma utarty i świecący od pocierania "na szczęście".
 W Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej zwiedziliśmy wystawy stałe: "Świat przeszły dokonany" o historii przemyskich Żydów, "Twierdza Przemyśl" oraz "Credo na dwa głosy" ze sztuką religijną.
 Tableau z rabinami
 Lampka chanukowa.
 Der Przemyśler Jid - wydania gazety z  16 czerwca 1911 (z lewej) i 14 lutego 1919 roku
 Chusta instrukcyjna dla cesarsko-królewskich wojsk pieszych
 Cesarz Franciszek Józef
 Ikony ze zbiorów MNZP
 Pantokrator

Św. Tomasz
Przemyśl, jest miastem wielu kultur i wielu religii. Obok siebie znajdują się kościoły wschodnie i rzymskie.
W trakcie powrotu pociągiem, przez szybę udało się uwiecznić taki sielski obraz:

środa, 29 sierpnia 2012

Wroc.LOVE

Wrocław, to jedno z moich ulubionych rodzinnych miast. Do tych ulubionych, rodzinnych należy też Kraków, Gdańsk i Rzeszów, w którym obecnie mieszkam.
Widok na Rynek Wrocławia. Zdjęcie zrobione z wieży kościoła garnizonowego (Fara Elżbietańska, znajduje się przy północno-zachodnim narożniku rynku).
Zegar na wieży ratusza.
Wieża kościoła garnizonowego ma 91,46 metrów wysokości. Aby wejść na jej szczyt trzeba pokonać miliardy krętych schodów.
A oto miejsce, które odkryliśmy dopiero w tym roku: Ogród Japoński - w najdrobniejszych szczegółach, wykonany zgodne z oryginalną japońską sztuką ogrodową.


Tegoroczny Wrocław.ing upłyną nam pod znakiem spacerów i spotkań rodzinnych - bo, Wroc.Love.

środa, 4 kwietnia 2012

Kuchnia TV, czyli historia Romans TV

Niedawno wróciłem ze spotkania zorganizowanego przez TVP INFO. Jednym z punktów była wizyta w budynku TVP, w którym znajduje się newsroom i studio TVP INFO, a także studia Panoramy, Wiadomości i Teleexpressu.
I w sumie zdjęcia miały być tylko do domowego archiwum, ale coś mnie podkusiło i w niedzielę, pierwszego kwietnia zamieściłem takie oto zdjęcie na Facebooku...
Dzień dobry, jest 19.30 - zaczynamy Wiadomości
Nie spodziewałem się, że fotka wywoła tak wiele reakcji wśród znajomych. To jest właśnie siła telewizji. I siła tego CZYSTEGO stołu. Ponieważ i tak dzięki temu zdjęciu mam tak z plus 600 do charyzmy i plus 1000 do lansu, postanowiłem na blogu dodać jeszcze kilka zdjęć z telewizora... A właściwie zdjęć z wieloma telewizorami, bo to właśnie w reżyserkach bije serce TV. I wszystko musi tam działać jak w szwajcarskim zegarku.
Reżyserka studia Wiadomości

Poniżej zdjęcie studia Panoramy, jako ciekawostkę zdradzę, że w tym samym miejscu znajduje się także studio Teleexpressu (na ścianie na prawo od kamery....nie poznajecie? Słusznie, bo jest poza kadrem ;))
Studio Panoramy
 I kolejna reżyserka. W sumie każda jest podobna w swej konstrukcji i przypomina te radiowe, z tym ułatwieniem, że widać także obraz ;) w tej znajdowało się prawie 10 osób, z których każda miała co robić.
A na koniec, studio TVP INFO, widziane od strony newsroomu. Ciekawy punkt widzenia. A jak się przypatrzeć, to i siedzenia - operatora kamery ;) 
Studio TVP INFO

Tyle Kuchnia TV, bo i mój Romans TV był krótki. Pozdrawiam! Do zobaczenia i do usłyszenia!

niedziela, 18 grudnia 2011

Praga: wspomnienie jesienno-zimowe

Bardzo długo nie mogłem zebrać się do aktywności blogowej. Powodów, jak zwykle jest kilka... Dziś, jak grom z jasnego nieba spadła wiadomość o śmierci Vaclava Havla - polityka wielkiego formatu. Postanowiłem więc podzielić się z Wami kilkoma zdjęciami z wakacyjnej podróży do Pragi.
Prawda zwycięży - to hasło, za sprawą Vaclava Havla zostało wpisane w herb Republiki Czeskiej - to zdjęcie zostało zrobione na Hradczanach, w Katedrze św. Wita ( ta gotycka budowla, to połączenie trzech świątyń - św. Wita, św. Wacława i św. Wojciecha [św. Adalberta]).
Witraże w Katedrze św. Wita
 W Katedrze św. Wita koronowano czeskich królów, tu też znajdują się insygnia koronacyjne. To moim zdaniem najpiękniejszy praski kościół - zapewne dlatego, że uwielbiam gotycką architekturę sakralną. A skoro mowa o architekturze sakralnej: na liście obowiązkowej Waszych praskich podróży powinna znaleźć się Synagoga Hiszpańska - najpiękniejsza synagoga w Europie. Niestety nie można jej fotografować. A "hiszpańska" to taki eufemizm, bo właściwie powinna się nazywać "Synagoga Arabska". Jej wnętrze pełne jest "arabesek" i właściwie, gdyby nie gwiazdy Dawida umieszczone w zdobieniach wyglądałaby jak meczet. Niesamowity widok!

wtorek, 25 października 2011

Summer in da mix [vol.3]

Są takie rzeczy, których nie przywiozłem z wakacji...
Nie przywiozłem barcelońskiej tancerki pasodoble.
Nie przywiozłem uśmiechniętego Krecika.

Ani drewnianej matrioszki..

wtorek, 27 września 2011

Summer in da mix [vol.2]

Dziś kolejny wpis o wakacyjnych podróżach. Tym razem wątek komunikacyjny. Były samoloty, statki, autobusy, pociągi, tramwaje, metro, marszrutki i taksówki. Czyli pełen zestaw.

Charakterystyczne - żółte marszrutki we Lwowie. Przejazd kosztuje dwie hrywny. Siedzeń jest kilkanaście. Ze zdumieniem obserwowaliśmy, że w środku potrafi podróżować kilkadziesiąt osób. A ta łódeczka znajduje się tuż przy budynku Opery (której groziło utonięcie).
O wiele bardziej nad wodą panują mieszkańcy Pragi, którzy ujarzmili ją ponad 15 mostami. Rejs łódką odkrywa nieznane sieci kanałów, które przypominają "małą Wenecję". Można je przeoczyć chodząc jedynie po suchym lądzie.
Tam, gdzie nie da się łódką, są (również żółte) taksówki. Ponieważ w centrum Pragi jest duży problem z miejscami parkingowymi, przerzuciliśmy się całkowicie na transport publiczny.
A w Pradze poruszaliśmy się przede wszystkim po szynach. Tramwajami i czymś,  co w Polsce przez dziesięciolecia było mrzonką...
..Metrem. Z trzema liniami, nowoczesnymi kolejkami i zadbanymi stacjami. Skoro szyny...
Tu stacja Rzeszów. Zanim wsiedliśmy do pociągu *byle jakiego -  udając się do Lwowa.
We Lwowie też jeździliśmy pociągiem. No, ciuchcią bardziej, a dokładniej mówiąc cudobusem :). Ogromnie trzęsło. Ale polecamy. A propos trzęsienia... tfu turbulencji.
.. a raczej głosu kapitana, który kilkakrotnie podczas rejsu kazał zapiąć pasy i ostrzegał przed turbulencjami. Tak wyglądał nasz powrót z Girony do Rzeszowa. Na szczęście turbulencji nie było. Lot był spokojny, a lądowanie gładkie.
Skoro znów kołami trzymamy się ziemi. Tak umaszczone są barcelońskie taksówki. Nawet w salonach samochodowych można kupić auto w wersji taxi.
W Barcelonie mieszkaliśmy w takim miejscu, z którego wszędzie było blisko - dlatego spacerowaliśmy. Zarówno taksówki, metro jak i autobusy oglądaliśmy z zewnątrz.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Szukaj na tym blogu

Najczęściej czytane w tym tygodniu