menu

czwartek, 10 lipca 2008

Kierunek: Węgorzewo!

No i wyruszyliśmy. Wyjazd z Rzeszowa o 7.50. Trasa ładna, prawie pusta i z przygodami. Największą mieliśmy na 382 kilometrze, kiedy usłyszeliśmy huk. Zaświeciła się czerwona kontrolka akumulatora. Po kilku sekundach wskaźnik temperatury silnika wyskoczył poza skalę. Trzeba było się zatrzymać.

Po wyłączeniu silnika usłyszeliśmy jak woda w chłodnicy wrze. Problem szybko zdiagnozowała moja siostra:

- Bulgocze jak rosół. Po otwarciu maski zobaczyliśmy wióry. Pasek rozrządu w strzępach.

Pytaliśmy tambylców czy nie ma w okolicy mechanika, był – 4 km od miejsca w którym staliśmy. Nie było możliwości, aby tam dojechać. Na szczęście był zasięg w komórkach (co wykorzystał mój szef) – najpierw biuro numerów sieci ***, jednak w swojej bazie nie mieli żadnego mechanika w okolicy. Ale miły głos podał numer do biura numerów tp.

Tam się udało. Zaczęliśmy dzwonić. W ciągu 40. minut podjechał czerwony samochód, a w nim dwaj młodzi panowie. Przywieźli ze sobą pasek i płyn do chłodnicy. Zerknęli pod maskę i od razu wzięli się za naprawianie samochodu. Ani się obejrzałem, a ekipa z boksu Kubicy skończyła już swoją pracę. Sprawdzili – można jechać.

Potem było już z górki i dojechaliśmy do Węgorzewa. Mieszkamy, jak rok temu w Rusałce. W środku lasu, nad samym brzegiem jeziora Święcajty. Dziś koncerty. Będzie się działo...


2 komentarze:

  1. Marchwia10:57 PM

    tylko pozazdrościć !!

    pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Marchwia10:57 PM

    tzn wczasów. nie kłopotów z samochodem :P

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Szukaj na tym blogu

Najczęściej czytane w tym tygodniu