


Pierwszy raz w życiu kupiłem sobie gazetę o fotografii cyfrowej, pod jakże odkrywczym tytułem "Fotografia Cyfrowa". Przeczytałem tam spory artykuł o "malowaniu światłem". Tekst okraszony był licznymi fotografiami, z których kilka zrobiło na mnie pewne wrażenie...
Dlatego, też postanowiłem się pobawić. Znalazłem tym samym zastosowanie dla dziwnego przedmiotu, który w liczbie kilku(dziesięciu) występuje w moim domu. I tak, w zupełnych ciemnościach kierowałem na rzeczony obiekt wiązkę światła z zapalniczki (takiej modnej z diodą).
Najpierw ustawiłem czas naświetlania na 15 sekund, ale kiedy na ekranie zobaczyłem niebieską plamę (bo dioda była niebieska), zmniejszyłem ten czas do jednej sekundy. I niewiele to pomogło. Jak widać muszę jeszcze popracować nad czytaniem ze zrozumieniem... GRAND FOTO i tak za te zdjęcia nie dostanę, dlatego pozwoliłem sobie na zmianę koloru zdjęć :)