sobota, 29 lipca 2006
wtorek, 11 lipca 2006
czwartek, 6 lipca 2006
Obrazek
środa, 5 lipca 2006
Mój jest ten kawałek podłogi

W tym samym czasie inni: dwie koleżanki urodziły dzieci, cztery zaszły w ciążę, jedna się zaręczyła, moja grupa ćwiczeniowa wydała na czesne 112175zł, Chuck Norris policzył do nieskończoności – dwa razy.
Koniec Bilansu.
Teraz będzie (jak mawiał jeden z prezenterów TVN24) Be lans.
W niepamięć powoli odchodzą moje zanokiowane zdjęcia - aczkolwiek, nie jestem jak Schabou i wszędzie nie taszczę swojego aparatu. Nie rozstaję się natomiast ze swoim komórczakiem – brak telefonu wywołuje u mnie silne stany lękowe a w rzadszych przypadkach i konwulsje– stąd też uzupełnieniem tego bloga będą foty zamieszczane na zanokiowane.blogspot.com.
Ale wracając do Schabou, on to bowiem od pewnego czasu łazi z wielką torbą, co mu kręgosłup krzywi (ponoć i psyche) by polować – na zdjęcie, które przyniesie mu sławę i dostatnie życie. Ja dopiero pierwsze kroki stawiam. Ale – trudno mi będzie, bo łażę zazwyczaj bokiem (zwłaszcza przez drzwi) więc zazwyczaj ściany oglądam.. No ale – albo siłka albo łażenie z wielką torbą krzywiącą kręgosłup (i ponoć psyche). A co on w tej torbie, Mr. Schabou – znaczysie – posiada? Otóż: 2 cegły, worek foliowy, kotlet schabowy* zawinięty w chusteczkę higieniczną, kubek, pustak, konserwę turystyczną, maszynkę do mielenia mięsa, smienę, zorkę, lornetkę, scyzoryk, plastelinę i paczkę zapałek.
Koniec Bilansu.
Teraz będzie (jak mawiał jeden z prezenterów TVN24) Be lans.
W niepamięć powoli odchodzą moje zanokiowane zdjęcia - aczkolwiek, nie jestem jak Schabou i wszędzie nie taszczę swojego aparatu. Nie rozstaję się natomiast ze swoim komórczakiem – brak telefonu wywołuje u mnie silne stany lękowe a w rzadszych przypadkach i konwulsje– stąd też uzupełnieniem tego bloga będą foty zamieszczane na zanokiowane.blogspot.com.
Ale wracając do Schabou, on to bowiem od pewnego czasu łazi z wielką torbą, co mu kręgosłup krzywi (ponoć i psyche) by polować – na zdjęcie, które przyniesie mu sławę i dostatnie życie. Ja dopiero pierwsze kroki stawiam. Ale – trudno mi będzie, bo łażę zazwyczaj bokiem (zwłaszcza przez drzwi) więc zazwyczaj ściany oglądam.. No ale – albo siłka albo łażenie z wielką torbą krzywiącą kręgosłup (i ponoć psyche). A co on w tej torbie, Mr. Schabou – znaczysie – posiada? Otóż: 2 cegły, worek foliowy, kotlet schabowy* zawinięty w chusteczkę higieniczną, kubek, pustak, konserwę turystyczną, maszynkę do mielenia mięsa, smienę, zorkę, lornetkę, scyzoryk, plastelinę i paczkę zapałek.

Subskrybuj:
Posty (Atom)
Szukaj na tym blogu
Najczęściej czytane w tym tygodniu
-
Majowy, super weekend dobiega końca. Zgodnie z przyjętym planem unikałem komputera, a moje postanowienie odcięcia się od świata na te dni uł...
-
W pewnym sensie TAK! To znaczy jest to morze na miarę naszych możliwości. W Toruniu wzniesiono pomnik "Łabędzia na miarę naszych możli...
-
Bo czasami jest tak, że trzeba się sformatować. I mówi to Pudzian - miszcz formatu.
1984
AKCJA
Aleksander Hall
Aleksandra Kurzak
Alina Orlova
architektura
Aurora
Barcelona
Bieszczady
bursztyn
charytatywnie
Dean Brown
Euro 2012
filharmonia
FOTOKOMENTARZ
Gdańsk
Gordon Haskell
Guano Apes
HEY
jazz
Jimi Tenor
Julia Marcell
koncert
Koszyce Wielkie
kościół
KRAJOBRAZ
Kroke
ks. Adam Boniecki
księgarnia
Księżyc
KSU
kultura
lotnisko
Lubań
LUDZIE
Lwów
Łańcut
Maciej Maleńczuk
malarstwo
media
metro
MIASTO
morze
MUZYKA
Natalia Przybysz
OFFTOPIC
Paulina Przybysz
piłka nożna
PODRÓŻE
polityka
pomoc
Praga
Przemyśl
PRZYRODA
RADIO
RECENZJE
religia
RSC
Rycarda Parasol
RZESZÓW
sacrum
samolot
Sistars
SPORT
statek
sztuka
taxi
TEKSTY
telewizja
Trójmiasto
VIDEO
Voo Voo
wakacje
Wańka Wstańka
Warszawa
Węgorzewo
Wrocław
Wschód Kultury
wystawa
Zakopower
zima
ZWIERZĘTA