Przy okazji premiery drugiej części gry
Wiedźmin 2: Zabójcy Królów okazało się, że ani razu nie wspomniałem na tym blogu o tym, że jestem ogromnym fanem tej gry (o czym pisałem w Nowinach
Wróciłem do Wiedźmina. Ta gra nadal zachwyca).
Wiedźmin urzekł mnie i pochłonął na wiele nocy.. po mistrzowsku oddany klimat prozy Sapkowskiego. Nie udało się to filmowcom, a udało się ekipie CD Projekt, w której działa spora ekipa z
Rzeszowa i Podkarpacia.
Druga część przygód Białego Wilka, też zachwyca - przede wszystkim udoskonalono to, co podobało się graczom w jedynce. Ot, dialogi są jeszcze bardziej zabawne, jest więcej soczystego języka, że zacytuje kultowe już zdanie:
"Myślałem, że mam bazyliszka w piwnicy,
a to moja stara węgiel ładowała!"
Mamy też bardziej rozbudowaną fabułę i trzeba podejmować więcej decyzji. Gdzieś przeczytałem, że grając od początku do końca mamy szansę na wykonanie ok. 75 % scenariusza gry.. Parę dni temu napisałem w Nowinach
Wiedźmin 2 to zabójca czasu i bynajmniej nie jest to stracony czas!
Kilka koleżanek z pracy przeklinało dzień premiery, bo ich partnerzy nie widzieli świata poza tą grą. Na szczęście moja N. też jest fanką Wiedźmina i ze zrozumieniem podeszła do tematu. Ale, żeby nie było: nie samym Wiedźminem człowiek żyje... Niebawem kolejna historia. Z podróży.